Od pierwszego pierścionka i działalności nierejestrowanej do marki, którą pokochały kobiet: historia Aleksandry Wojcieszuk i Perla Biżu!
Kiedy Aleksandra Wojcieszuk szukała biżuterii, która naprawdę odda jej styl, nie spodziewała się, że brak idealnego produktu doprowadzi ją do stworzenia własnej marki. Dziś Perla Biżu to nie tylko ręcznie tworzone, unikatowe projekty z pereł i kamieni — to historia odwagi, konsekwencji i kobiecego wsparcia, które potrafi wynieść pomysł na zupełnie nowy poziom.
Aleksandra zaczynała od jednego pierścionka. Dziś tworzy całe kolekcje, zdobywa wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach i buduje społeczność kobiet, które kochają biżuterię z duszą. W wywiadzie opowiada o swoich początkach, wyzwaniach, pierwszych sukcesach, sile kobiecego networkingu oraz o tym, jak działalność nierejestrowana i profesjonalne wsparcie prawne dały jej spokój i przestrzeń do twórczego rozwoju.
To rozmowa o marzeniach, które stają się planem. O pasji, która zamienia się w markę. O odwadze, która prowadzi dalej, niż można było przypuszczać.

Fotografia: Julita Korczak | Wydarzenie Girlbosskie Meetup w Białymstoku organizowane przez Joannę Rułkowską i Martę Halicką
Joanna Rułkowska: Co zainspirowało Cię do założenia własnego biznesu? Jakie były Twoje główne cele, gdy zaczynałaś działalność?
Aleksandra Wojcieszuk: Wszystko zaczęło się od tego, że szukałam oryginalnych dodatków i biżuterii dla siebie, bo lubię się wyróżniać. Zaczęłam szukać wśród rękodzielników kogoś kto mogłyby stworzyć coś tylko dla mnie, koniecznie z połączenia pereł i kamieni (perły to moja miłość!), jednak w tamtym czasie (2022) nie dotarłam do nikogo kto w pełni zrozumiał moje potrzeby. Postanowiłam więc na własną rękę poszukać sklepów z perłami i kamieniami, w których mogę zaopatrzyć się detalicznie. Gdy tylko otrzymałam pierwszą przesyłkę, tworzenie biżuterii pochłonęło mnie do reszty. Moje pierwsze projekty to były głównie pierścionki z połączenia pereł i kamieni – bardzo spodobały się moim przyjaciółkom, więc zaczęłam tworzyć również dla nich, później dla rodziny i dalszych znajomych, były to głównie prezenty. Dość szybko ludzie z otoczenia zaczęli zauważać moje projekty na mnie i moich przyjaciółka, które bardzo chętnie je nosiły. Powoli zaczęły spływać pierwsze zapytania i zamówienia. Aż trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się od małego pierścionka, a dziś tworzę tak naprawdę całą gamę biżuterii – naszyjniki, bransoletki, pierścionki, wisiory, ostatnio eksperymentuję z kolczykami. Opracowałam też autorski produkt, który nazywam roboczo „słowiańskie sploty”, jest to połączenie splotów makramowych z kamieniami i perłami.
Joanna Rułkowska: WOW! Brzmi jak sukces, który z każdym krokiem był co raz bliżej. Czy po drodze pojawiły się jakieś wyzwania?
Aleksandra Wojcieszuk: Tak jakbym miała uporządkować chronologicznie wyzwania, które spotykałam wraz z rozwojem działalności, to przede wszystkim na początku wyzwaniem było ustalenie cen produktów. Bardzo długo te ceny były niewspółmierne do nakładu pracy jaki poświęcałam projektowaniu. Wydawało mi się, że skoro pracuje na etacie, to biżuteria jest tylko moim hobby i nie muszę na niej zarabiać. Dlatego ceny przez długi czas były za niskie, właściwie obejmowały materiały i jakieś 10% marży. Gdy w 2025 roku postanowiłam, że nie chcę tworzyć tylko dla rodziny i znajomych, zdecydowałam się pierwszy raz pokazać swoje projekty na targach handmade. Wtedy zrozumiałam, że wyzwaniem jest nie tylko ustalenie cen, które zagwarantują mi dochód, ale również kwestie formalne. Kompletnie nie wiedziałam jak prowadzić ewidencję, co mogę a czego nie mogę sprzedawać w ramach działalności nierejestrowanej. Rozmowy z innymi rękodzielnikami otworzyły mi oczy na aspekty prawno-księgowe. Na szczęście przy zupełnie innej okazji – będąc w ciąży, trafiłam na wykład Asi Rułkowskiej o prawach kobiet w okresie okołoporodowym, wówczas zaobserwowałam jej profil na Instagramie i pamiętałam, że publikuje również treści związane z prowadzeniem działalności bez rejestracji. Odezwałam się, umówiłyśmy się na konsultacje i dziś śpię spokojnie, bo skorzystałam z jej usług i mam pełen pakiet dokumentów niezbędnych do prowadzenia mojej mikro marki. Dzięki temu mogę bezpiecznie testować swój pomysł na biznes.
Joanna Rułkowska: Dziękuję, że mówisz o tych cenach. To pierwsza bardzo cenna wskazówka dla innych rękodzielniczek. Cieszę się, że nasze losy się splotły i mogłam Ci pomóc w formalnościach. Jak już wszystko uporządkowałaś to rozumiem, że zaczęłaś działać na szerszą skalę. Czy czujesz, że jesteś po jakimś większym przełomie? Czujesz, że Twoja marka idzie w dobrym kierunku?
Aleksandra Wojcieszuk: Dzięki temu, że zdecydowałam się pokazać światu moje projekty na mini targach w RES Kreatywnie, poznałam niesamowite kobiety, a dzięki nim nabrałam pewności, że to co robię może mieć potencjał biznesowy. Przełomem w rozwoju marki było dołączenie do lokalnych kobiecych inicjatyw, m.in Klubu przedsiębiorczych mam, spotkań „kreatywna biznes kawa” w RES czy Mastermind prowadzonych przez Martę Halicką. Dla mnie nie ma nic bardziej inspirującego niż networking, nowe znajomości, inspiracje, kibicowanie sobie nawzajem. Wymiana pomysłów i doświadczeń z innymi kobietami napędza mnie do działania. Dzięki temu, jak również zachęcie Asi Rułkowskiej, podjęłam kolejny odważny krok w rozwoju mojej marki – zgłosiłam się jako „Debiut Roku” do ogólnopolskiego konkursu Kursory Roku organizowanego przez Girlbosskie. Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że zgromadziłam wokół siebie bardzo wspierającą i oddaną społeczność, ponieważ zdobyłam największą ilość głosów w ramach głosowania publiczności w mojej kategorii. Jestem z tego niezmiernie dumna i szczęśliwa. Mimo, że nie wiąże się z tym żadna materialna nagroda, to sama świadomość tego, że 287 osób postanowiło mnie wesprzeć i oddać swój głos właśnie na mnie, sprawia że chcę nadal rozwijać i promować swoje rękodzieło!
Joanna Rułkowska: Brawo! Te 287 głosów to zdecydowanie najlepsza nagroda za Twój debiut i pierwsze miesiące działania. To niesamowity dowód wsparcia ze strony Twojej społeczności. Czy od zawsze czułaś życzliwość innych kiedy mówiłaś o tym, że chcesz tworzyć markę rękodzielniczą?
Aleksandra Wojcieszuk: Pierwsze i najważniejsze wsparcie otrzymałam z najbliższego otoczenia – od męża, rodziny i przyjaciół, którzy bardzo mi kibicowali, trzymali kciuki i co ważne, byli też moimi pierwszymi klientami. Druga fala znaczącego wsparcia przyszła do mnie po dołączeniu do lokalnych kobiecych inicjatyw – takich jak Klub przedsiębiorczych mam, spotkania „kreatywna biznes kawa” w RES czy Mastermind prowadzony przez Martę Halicką. I ostatnie, nie mniej ważne wsparcie to „ogarnięcie” kwestii prawnych, które otrzymałam od Ciebie zakupując pakiet dokumentów dla działalności nierejestrowanej. Dzięki temu, ze spokojną głową mogę skupić się na tym, co naprawdę uwielbiam – projektowaniu biżuterii!
Joanna Rułkowska: Co motywuje Cię do dalszego rozwoju i pracy nad Twoim biznesem?
Aleksandra Wojcieszuk: W rozwoju mojej marki najbardziej motywuje mnie wsparcie jakie otrzymuję z otoczenia oraz spotkania z Klientkami, które odnajdują wśród moich projektów ten swój, jedyny i wyjątkowy. Czuję ogromną satysfakcję, kiedy wiem, że projekt, któremu poświęciłam swój czas, energię, który samodzielnie zaprojektowałam i ręcznie stworzyłam, spodobał się i będzie miał nową właścicielkę.
Bywają momenty trudne, pewnie zna je każdą z nas, która stara się łączyć pracę na etacie, bycie mamą, żoną, prowadzenie domu, i nieustanną pracę nad rozwojem swojego biznesu, a doba ma tylko 24 godziny. Momenty kryzysowe dopadają mnie w okresie przygotowań do targów, ciężko wówczas wygospodarować wystarczająco dużo czasu na to, aby czuć się dobrze przygotowaną. Jednak nie umiem tworzyć na zawołanie, sam proces koncepcyjny trwa u mnie dość długo, a poczucie presji związanej ze zbliżającymi się targami nie pomaga w swobodzie twórczej. Dlatego warto nauczyć się tego, aby odpuszczać. Musiałam wytłumaczyć sobie samej, że lepiej zaprezentować mniej projektów, ale wszystkie dopieszczone, w zgodzie ze mną i moją estetyką.
Joanna Rułkowska: Gdybyś mogła dać jedną radę innym kobietom, które chcą wystartować z marką w branży handmade to co byś im powiedziała?
Aleksandra Wojcieszuk: Nie słuchaj tych, którzy Cię demotywują, mówią, że to tylko hobby i nie będzie z tego pieniędzy. Uważam, że krytykują nas Ci, którzy sami nie mają odwagi spełniać swoich marzeń. Jeśli Ty wierzysz w swój pomysł, nie słuchaj innych i rób swoje, mimo wszystko i na przekór niedowiarkom. Dziś wiem też, że prowadzenie działalności nierejestrowanej to również zobowiązania, m.in. prawne, księgowe, wobec klientów, dlatego jeśli masz możliwość – skorzystaj z profesjonalnego wsparcia dla swojego biznesu. Posiadanie wiedzy z zakresu prowadzenia ewidencji sprzedaży czy pełnej dokumentacji niezbędnej do sprzedaży da Ci spokojną głowę i odwagę do dalszego działania bez obaw.
Joanna Rułkowska: Dziękuję za rozmowę.
Aleksandra Wojcieszuk: Dziękuję.

Aleksandra Wojcieszuk: założycielka marki Perla Biżu. Tworzy biżuterię dla kobiet, które szukają oryginalnych dodatków, pragną podkreślić swój styl lub zdefiniować go na nowo. Tworzy unikaty, dzięki czemu każdy jej projekt jest jedyny w swoim rodzaju, a Ty możesz czuć się w nim wyjątkowo. Wierzy, że jej biżuteria pomoże Ci wyrazić siebie bez zbędnych słów.
- Instagram: http://www.instagram.com/perla.bizu
- Facebook: https://www.facebook.com/share/1BVkWW2bEf/?mibextid=wwXIfr













